A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
wtorek, 20 lutego 2018

....... TEN telefon jest naprawdę zabójcze.

Moja teściowa miała rozległy wylew krwi do mózgu i leży w szpitalu. Stan jest ciężki i nierokujący poprawy. W zasadzie jej odejście jest tylko kwestią czasu.


                    Tak więc czekamy i czekamy. Mój mąż niedługo poleci pożegnać się z Matką.
Każdy dźwięk telefonu podnosi mi drastycznie ciśnienie.

Niby to wszyscy dobrze wiemy. Nasi rodzice muszą kiedyś umrzeć. A jednak… .

Ach.... .Ciężko, bardzo ciężko pisać.



czwartek, 15 lutego 2018

                     Reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) jest niespecyficznym, zazwyczaj symetrycznym zapaleniem stawów obwodowych, zaliczanym według podziału Amerykańskiego Towarzystwa Reumatologicznego (ACR) do uogólnionych chorób tkanki łącznej.

 

Choroba ta trwa wiele lat i niejednokrotnie prowadzi do postępującej destrukcji zajętych stawów, a w konsekwencji do inwalidztwa. Etiopatogeneza RZS nie jest w pełni znana, ale wiadomo, że biorą w niej udział zarówno czynniki genetyczne, jak i środowiskowe, wśród których znaczącą rolę pełni nałóg palenia tytoniu oraz nawyki żywieniowe.

 

Głodzenie

Od dłuższego czasu wiadomo, że głodzenie ma działanie przeciwzapalne i immunosupresyjne. Stosowane krótkotrwale obniża poziom cholesterolu i nasila usuwanie toksyn z organizmu. Hamuje odpowiedź immunologiczną, zarówno indukowaną przez miogeny, jak i antygeny, zmniejsza syntezę interleukiny 2 (IL-2), zmniejsza liczbę i stopień aktywacji limfocytów CD4+.

 

Pacjenci poddawani kilku- lub kilkunastodniowemu głodzeniu w większości odczuwali poprawę subiektywną, potwierdzaną spadkiem parametrów zapalenia. Niestety, często po zaprzestaniu głodzenia, niezależnie od diety (normalnej, wegetariańskiej czy wegańskiej), następował powrót do stanu wyjściowego.

 

                                                                 (Przegląd Reumatologiczny).



środa, 14 lutego 2018

.......że już te Walentynki mamy z głowy. Ufffff.

                     Nie musimy więc dzisiaj wieczorem być dla siebie ani dobrzy, ani mili, ani uprzejmi. Powarczymy sobie tylko troszkę podczas jedzenia. Nie muszę się gimnastykować z obiadem. Zrobię tylko zwykle spaghetti bolonaise. Sama radość.

                      Nie martwię się także o żadną sexy bieliznę i bezkarnie ponoszę sobie stare, sprane barchany. Mąż zaś nie musi naruszać karty kredytowej kupując mi znowu te diamenty.

No pięknie. Zwyczajnie pięknie.

 

co.

 

P.S.
Kto regularnie mnie czyta doskonale wie o co chodzi;)))))



poniedziałek, 12 lutego 2018

..... i słucham, i nie mogę przestać:)))


https://youtu.be/yo-CCYzm_SQ



piątek, 09 lutego 2018

Apatia. Zmęczona

 Zmęczeniem.


 Znużona

 Znużeniem.



 Przemoknięta

 Deszczem.



 Otulona

 Szalem.



 Brnę dalej

 Dalej

 I dalej.



wtorek, 06 lutego 2018

                        Wiem, wiem, że jeszcze za wcześnie na świętowanie. I wiem także, że niektórzy mówią, że to głupota, komercja i że tylko o kasę chodzi. Ale przecież nikt nas nie zmusza do kupowania drogich prezentów czy przebywania w ekskluzywnych restauracjach. Nie musimy się poddawać owczemu pędowi przecież. Sami możemy sobie ten dzień fajnie, i co najważniejsze po swojemu, urządzić. Naturalnie trzeba mieć CO świętować.

Ale do rzeczy.


                       W ubiegły piątek mąż powiedział, że zarezerwował dla nas, na sobotę, naszą restaurację. Super. Nasza restauracja jest prowadzona przez Arabów i takie właśnie jedzenie oferuje. Nazywa się Touareg. Do tego dochodzi śliczny wystrój, arabska, dyskretna muzyka i arabskie absolutne cudeńko w roli jednego z kelnerów. Kiedy siedzieliśmy już w samochodzie mąż musiał nagle wrócić do domu, gdyż zapomniał zabrać swój telefon. Nic nadzwyczajnego, ale zdarzenie to odegrało całkiem istotną rolę w mojej opowieści.


                    W knajpie jak zwykle było cudnie, tajine z kurczakiem i warzywami oraz zimne, marokańskie winko. Wszystko świetne, smaczne i po demokratycznej cenie.

                      Wróciliśmy do domu …. a tu czerwone róże na stole i schłodzona cava w lodówce. Kiedy on to wszystko zrobił? Aaaaa….zaświtało mi w głowie…… ten niby zapomniany telefon.

                    Mąż mówi wiem, że za wcześnie i że wolałabyś świętować jutro, ale mam dwa doktoraty do poprawienia, więc zrobimy to wyjątkowo dzisiaj. Zaczęłam gorączkowo myśleć co my u diabła celebrujemy? I dlaczego mielibyśmy robić to jutro?


Jak to co? Mówi mąż. Zapomniałaś? Przecież jutro są Walentynki!!!!

No i jak tu nie kochać takiego szmyrgla* ? No jak?

 

*Szmyrgiel – gwarowo po śląsku to taki fajny, sympatyczny wariat.



sobota, 03 lutego 2018

                        Obejrzeliśmy sporo odcinków. Wciongło nas na kilka dobrych wieczorow.

Niektóre świetne, niektóre znakomite, a niektóre takie sobie. No i niech mnie; co za wyobraźnia. Britisch sence of humor podziwiałam od zawsze i podziwiam nadal. Można się ubawić, zabawić, pomyśleć, ale także przerazić. Jeżeli tak właśnie ma wyglądać przyszłość to ja dziękuję i pora umierać.


 https://youtu.be/jROLrhQkK78



czwartek, 01 lutego 2018

Od chrapania

Do rozstania.



piątek, 26 stycznia 2018

                Czynność codzienna i trywialna, ale w dobie smartphonów dla niektórych chyba sens życia. Boże ileż się trzeba nasłuchać o operacjach, jelitach, nieudanym seksie, kłopotach z dziećmi i z chłopami. Wieczne i wieczne narzekania. Bla, bla, bla. Dużo, głośno i bez żenady. Rozmawiamy prawie machinalnie niewiele się zastanawiając. Paplam ergo sum.


No właśnie.
A może jednak byłoby warto?


Ale ad rem.
                   Mój mąż obchodził urodziny. W tym roku jego bratu udało się nie zapomnieć i zadzwonić z życzeniami. Wszyscy wiemy jak łatwo o czyiś urodzinach nie pamiętać; co roku inny dzień i inna data;( Ciężka, ciężka sprawa. Byłoby znacznie prościej gdyby urodziny obchodziło się zawsze w tym samym dniu.

                   Mąż odebrał telefon i, zgodnie z tutejszym bardzo dobrym zresztą i naprawdę godnym naśladowania zwyczajem, grzecznie się przedstawił. Po czym powiedział: dziękuję za życzenia, po czym dziękuję za telefon i pozdrów rodzinkę. Krótka wymiana zdań? Nic z tego. Rozmowa trwała circa 25 minut! Brat zadzwonił żeby sobie poględzić o zepsutym ogrzewaniu, o kłopotach z nadwagą, o wstrętnym kocie (brudzi strasznie w domu), o nieodpowiedzialności faceta kładącego nowe płytki w łazience…etc. Fascynujące, nieprawda? Cała rozmowa dotyczyła tylko i wyłącznie jego spraw i jego problemów. Tylko okazja do rozmowy dotyczyła mojego męża.

                    Nie padło żadne, powtarzam żadne pytanie o samopoczucie solenizanta czy o jego plany związane z urodzinami. Nic, ale to kompletnie nic. Ponieważ mój mężczyzna jest człowiekiem kulturalnym i uprzejmym nie odłożył słuchawki.


A może powinien?


Albo ja się bezpodstawnie czepiam?



środa, 24 stycznia 2018

Spirit.Jak mgiełka

 Jak listeczek

 Jak piórko

 

 Ucieka do nieba.

 

 Nie idź proszę


 Zostań

 Otrzyj łezkę

Nie trzeba

Naprawdę

Nie trzeba.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 100