A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
piątek, 09 grudnia 2016

                  Mieliśmy przez kilka dni gości. Dalsza rodzina męża, która wojażowała po Holandii wpadła do nas na kilka dni.

              Ucieszyłam się i przygotowałam. Dom wysprzątany, napoje wszelakie kupione, pościel czyściusieńka, a menu ułożone i częściowo przygotowane w zamrażarce.


Przyjechały dwie raczej młode osoby.

                  Pod koniec pobytu, czwartego dnia, przypadkowo usłyszałam rozmowę telefoniczną z matką jednego z osobników.


Postaram się zacytować:

„ Jak jest? No raczej średnio (zmieniam słowo na bardziej cywilizowane). Widać, że mają kasę, a żarcie jest do bani (zmieniam słowo na bardziej cywilizowane). Jakieś sery musimy żreć i pić ekologiczne soki. Smaczne? Bo ja wiem. Mama, kup jakaś porządną kiełbasę. Dobra?
Na noc dają nam wodę do picia. Po co? A skąd ja mam wiedzieć. Tak jakbym nie miał w nocy nic innego do roboty. Ha, hhaaa. W restauracji? A tak byliśmy, ale TYLKO raz (wizyta trwała niecałe 4 dni). Żarcie? Takie sobie. Jakieś malutkie g*wna (nie zmieniam słowa, gdyż nie wiem na jakie). I tylko te wina do picia. Chyba taniocha*. Piwa by się człowiek napił (różnorodne piwa stały ( i znikały) do ich dyspozycji w nas w piwnicy).

               Ciotka (czyli ja) jest nieźle porąbana; baba, a zna się na futbolu lepiej ode mnie. No k……(słowo raczej nie do zamienienia); myślałem, że mnie krew zaleje.

Do Brukseli? Za nic nie pojedziemy. Jeszcze nas Araby zastrzelą.

                   Jacy są? No….dziwni. Wujek poprosił o nieprzeklinanie u nich w domu i o palenie fajek na zewnątrz. Podczas jedzenia i wizyt nie oglądają telewizora. Ja chrzanię (zmieniam..) takie życie”.

 

 

Nie ukrywam, że zbulwersowana powtarzam wszystko mężowi. A ten na to: dobrze ci tak. Trzeba było nie podsłuchiwać.



*Taniocha - 45 euro od osoby

 

P.S.
Cytat nie jest precyzyjny, ale z grubsza tak to brzmiało.

 



poniedziałek, 05 grudnia 2016

Gluptasek Płatek śniegu usiadł na mojej ręce.


 Był taki śliczny
 I taki malutki.

 Ozdobił ją

 I grzał się w jej cieple.


 Mężnie i  prężnie prężył

 Wiotkie ciałko.


 Rezolutnie spoglądał słońcu w oczy.

 


  Ot. Głupiutki.

 

 

 

 



czwartek, 01 grudnia 2016

                      Miejsce akcji to poniedziałek godzina 07.30.rano. Ja sobie jeszcze spałam, kiedy usłyszałam potężny huk. Zirytowana pomyślałam kto tez może tak hałasować o takiej godzinie? Za chwilę ktoś zadzwonił do drzwi? Kurier? Jak to, ja przecież niczego nie zamawiałam?

Słyszę glos mojego męża więc idę otworzyć drzwi. Patrzę z przerażeniem. Mężowi krew zalewała twarz. Co się okazało?

                     W nocy z niedzieli na poniedziałek był przymrozek i zamarzły nam szyby w samochodzie. Auto stoi przed garażem, gdyż w środku nie ma miejsca. Mąż zaczął skrobać okna samochodu. Najpierw z tyłu (co jest w tej historii niezwykle istotne), a potem z boku. Kiedy czyścił boczne szyby poluzował się hamulec ręczny i auto z impetem wjechało do garażu. Wjazd jest stromy i pochyły, gdyż prowadzi do piwnicy gdzie znajduje się garaż. Samochód rozwalił, prawie jak w filmie akcji, mocne, nowe, solidne, metalowe drzwi i zatrzymał się w środku garażu. Niejako po drodze przycisnął mojego męża do ściany tak mocno, że ten prawie nie mógł oddychać.


                            Wszystko przypadkiem widział nasz sąsiad, który spontanicznie bardzo, ale to bardzo nam pomógł miedzy innymi zawożąc męża na pogotowie. Wieczorem wpadł do nas zapytać o zdrowie męża.

                          I teraz najważniejsze: co by się stało, gdyby mąż stał jakieś 30 cm dalej, ZA samochodem?


Staram się o tym nie myśleć, ale do dzisiaj się trzęsę.


P.S.
W sumie mąż jest ok. Ma złamany palec, zdarty paznokieć, bolące i skaleczone kolano oraz odrapania na twarzy. Urazów psychicznych nie wymieniam.



sobota, 26 listopada 2016

Żaden lek nie jest w stanie pokonać fibromialgii.

                  Niektóre środki mogą jednak - pod warunkiem właściwego ich stosowania - przynieść znaczną ulgę. Do tej grupy zalicza się leki antydepresyjne. Najczęściej jednak chorzy biorą środki przeciwbólowe, chociaż ich skuteczność jest niewielka. Sięgają więc po niesteroidowe leki przeciwzapalne, ale te łagodzą ból u mniej niż 1/4 chorych. Leki rozluźniające mięśnie dają pożądany efekt także u nielicznych chorych. Spokrewnione z tymi substancjami są środki uspokajające i nasenne, ale dość szybko uzależniamy się od nich. A zatem nie ma skutecznego leczenia dla chorych na fibromialgię?

Odpowiedź jest bardzo trudna, ponieważ powodzenie terapii zależy od zmiany stylu życia. Lekarz musi nauczyć go innego traktowania swojego organizmu. W miarę możliwości należy wyeliminować z życia monotonne zajęcia lub rozkładać ich wykonanie w czasie. Powtarzanie tych samych czynności zwiększa napięcie mięśni, ścięgien, a więc może powodować ból. To samo dotyczy prac domowych czy hobby, np. robienie na drutach będzie przyczyniało się do bólu.

Ogromnie ważny jest relaks i odprężenie. Można wybrać jeden sposób na relaks i regularnie go stosować. Niektórym chorym pomagają ćwiczenia izometryczne, które znoszą również stres, bardzo niebezpieczny dla chorych na fibromialgię.

Niezastąpionym lekarstwem jest ruch. Gimnastyka powinna zawsze rozpoczynać się od delikatnej rozgrzewki. Właściwe ćwiczenia muszą być dostosowane do indywidualnej sprawności. Można powiedzieć, że należy ćwiczyć tyle, na ile pozwala ciało. Początkowo może być to bardzo trudne, ale z czasem okazuje się, że regularny trening ogranicza ból. Ulgę przynosi także dobrze dobrana fizykoterapia (głównie TENS czyli przezskórna elektryczna stymulacja nerwów), krioterapia, leczenie ciepłem, masaże, akupunktura, hydroterapia.


                       Życie z przewlekłą chorobą zawsze jest wyzwaniem. Chory musi mieć wsparcie psychiczne rodziny i przyjaciół. Warto, aby najbliżsi zadbali o podniesienie samooceny chorego, pomagali mu walczyć ze stresem i unikali konfliktów.


                                                                                               
                                                                                              (Redakcja MedOnet).

         
piątek, 25 listopada 2016

Oto następny członek tej Adams Family.

                      Fibromialgia
to przewlekła niezapalna choroba reumatyczna tkanek miękkich – tak brzmi pełna medyczna nazwa schorzenia. Ale zanim taka diagnoza zostanie postawiona, pacjent często jest traktowany, jak histeryk. Zdarza się też, że gdy pacjent mówi, że wszystko go boli, lekarz bezradnie rozkłada ręce. No bo jak leczyć takiego chorego? Irytacja obu stron rośnie, gdy zalecane badania niczego nie wyjaśniają, a leczenie nie daje poprawy samopoczucia.

Najbardziej dokuczliwym i trudnym do zwalczenia objawem fibromialgii jest ból. Może on obejmować fragment lub całe ciało. Zwykle zaczyna się w okolicy krzyża skąd promieniuje wzdłuż kręgosłupa na tył głowy, do barków, łokci i rąk. Rozchodzi się do bioder, a także do kolan i kostek. Boleć mogą szczęki i klatka piersiowa. Charakterystyczne są bóle w tkankach otaczających stawy (tkankach okołostawowych), czyli w ścięgnach, mięśniach i więzadłach. Im więcej chory odpoczywa, tym ból jest silniejszy. Ruch szybko przynosi ulgę. Ból przyjmuje różne postaci - raz rośnie, raz maleje, może być głęboki, pulsujący, kłujący. Często odczuwa się drętwienie lub mrowienie, a rano tzw. sztywność mięśni.

Ale pojawiają się też inne dolegliwości. Zmęczenie bywa tak nasilone, że uniemożliwia wykonywanie najprostszych czynności i często prowadzi do ograniczenia samodzielności. Równie dokuczliwa jest bezsenność, ponieważ nie pozwala zregenerować sił. Mózg osób chorych jest nieustannie aktywny, co jest skutkiem nieprawidłowego wydzielania malatoniny i kortyzolu oraz DHEA. Innymi objawami dręczącymi chorych jest nadwrażliwość jelit i pęcherza moczowego, bóle głowy przypominające migrenę, zespół niespokojnych nóg, zaburzenia pamięci i koncentracji, nadwrażliwość skóry, wysypka, suchość oczu i jamy ustnej, niepokój, depresja, dzwonienie w uszach, zawroty głowy, zaburzenia widzenia i koordynacji. Chorzy mają zimne ręce i nogi oraz narzekają na przeszkodę w gardle. Zdarza się, że pojawia się u nich niekontrolowany, przyspieszony oddech, kołatanie serca nawet w stanie spoczynku, wzdęcia brzucha, dolegliwości żołądkowe, zaparcia lub skłonność do biegunek oraz częste oddawanie moczu. 

Postawienie diagnozy jest trudne, ponieważ choroba ma wiele twarzy. Można powiedzieć, że każdy pacjent choruje na nią inaczej. Fibromialgia może występować samodzielnie lub z innymi schorzeniami.

Charakterystycznym objawem choroby jest tkliwość w tzw. punktach bolesnych. Ich wrażliwość mierzy się specjalnym urządzeniem – dolorymetrem. Lekarz uciska poszczególne miejsca na ciele i stopniowo zwiększa nasilenie, ażeby stwierdzić, kiedy wrażenie ucisku zmienia się w ból. Urządzenie dokonuje pomiaru elektronicznie i mechanicznie.

Diagnozę stawia się (po przeprowadzeniu dokładnego wywiadu z chorym) według kryteriów opracowanych przez Amerykańską Unię Reumatologiczną. By lekarz mógł stwierdzić, że cierpimy na fibromialgię musimy spełnić dwa podstawowe warunki:

1. Ból musi być rozprzestrzeniony (rozległy) we wszystkich częściach ciała (tzw. kwadrantach) i trwać co najmniej trzy miesiące.

2. Ból lub tkliwość musi się pojawiać po uciśnięciu co najmniej 11 z 18 charakterystycznych punktów.

 

C.D.N.

 

środa, 23 listopada 2016

Jeżeli ktoś do zwierząt sobie strzela

To niech go zeżre tyfus, dżuma i aids

Oraz ciężka w przebiegu cholera.




piątek, 18 listopada 2016

Grzyby. Patrząc w lustro

 Widzę, co widzę.
 Widzę to, czego się  boję

 Czego nienawidzę

 I to, czego się wstydzę.



 Czasami patrząc

 Niczego nie widzę.
  Zapominam bowiem

 Nieustannie

 Że lustro znajduje się

 Z tyłu głowy.



Ach kobieto niemądra

Niemądra jak flądra

(Tylko czy flądra bywa niemądra ?)

Patrz

Patrz proszę uważnie.

 

Patrz

Jakbyś widziała piękną królewnę

Co ma szatki przepiękne

Urodę jak milion dolarów

I spojrzenie rzewne.

 

Patrząc w lustro

Widzę to, co widzę

Zamiast ślicznej królewny

I smutek

I łezkę


I spleśniałe rydze.




poniedziałek, 14 listopada 2016

Kiedy usłyszeliśmy tę piosenkę z ostatniego kompaktu WIEDZIELIŚMY, że to pożegnanie.


https://youtu.be/v0nmHymgM7Y

 

                            Fanami byliśmy od zawsze i na zawsze pozostaniemy. Podejrzewam, że mamy w domu wszystkie płyty Cohena z wyjątkiem ostatniej (nic to, dostaniemy w prezencie na Gwiazdkę).

Osobiście uważam, że to właśnie Cohen powinien dostać Nobla. A nie Dylan.

                     A teraz nie będę oryginalna. Najpiękniejsze chyba w świecie wyznanie miłości, które kiedykolwiek słyszałam:

 

https://youtu.be/ACVAg76Y5P0



P.S.
No i miałam to niewiarygodne wprost szczęście być na Jego koncercie kilka lat temu w Gandawie.

 

 https://youtu.be/f-l_uWlb4Qs


Tak, tak Proszę Państwa. Życie czasami bywa piękne.

 



sobota, 12 listopada 2016

..........neurochirurg twierdzi, że i owszem należy operować mój kręgosłup. Istnieje wprawdzie ryzyko (ale podczas jakiego zabiegu go nie ma?), ale sytuacja po operacji powinna się poprawić. Z naciskiem na powinna.


                        Inny światowej sławy neurochirurg również uważany za autorytet w tej dziedzinie twierdzi, że  tego typu operacja jest zbyt ryzykowna i on, będąc na moim miejscu, tego ryzyka by nie podjął.

No i bądź tu człowieku mądry.


A pacjent, PACJENco ma zrobić?



czwartek, 10 listopada 2016
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 87