A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
środa, 18 października 2017

Uzaleznienie.

 

OK. Przyznam się od razu.
Siedzę na wózku inwalidzkim.


(Tłumaczenie z niderlandzkiego własne).



wtorek, 17 października 2017

........tymczasem ponad 25°C.

           Zwariować można. Wróciłam wczoraj do domu (prawie) ugotowana.
Kompletny misz – masz. Ludzie zdezorientowani i jedni paradują w ciepłych kurtkach i w kozakach, a inni w totalnie letnich szmatach.


Ja byłam ubrana jakoś tak pośrodku.



sobota, 14 października 2017

 ......a ja sobie chorsza i chorsza jestem. Właśnie. A niby dlaczego nie?

I kto bogatemu.......bla, bla, bla.

              I choćbym nie wiem co zrobiła i nawet choćbym na tych przysłowiowych uszach stanęła to ucieka ze mnie to życie jak ta, również przysłowiowa, bańka mydlana.

             W poniedziałek idę do kontroli i spędzę kilka upojnych godzin w szpitalu. Cały tamtejszy staff będzie miły, grzeczny i troskliwy. Ja to naprawdę tak odczuwam. Dostanę kilogram recept, pobiorą mi kilka litrów krwi, pocieszą i nic się nie zmieni. Nadal będę przecież chorsza i chorsza.

Ta cholerna bezsilność. Płakać się chce. Tylko jak płakać, kiedy nie ma czym?

Bezsilność uczy pokory. Podobno. Ależ przecież ja już jestem pokorna i poniżona do samej ziemi. I chyba niżej się nie da. No bo jak? Zakopać bym miała ten mój łeb w piasek? Jak ten struś?

                   „Poczu­cie bez­silności zniszczyło mi duszę. Nie uda­je mi się być tak dob­rą, jak bym chciała, ani tak ą, jak moim zda­niem być powinnam...” (Z netu).


               Media i tzw. szeroko pojęty świat mało się chorobami reumatycznymi zajmują. Wszechobecne akcje dotyczą głownie raka, aids lub ewentualnie jakieś choroby, na którą zachoruje celebryta. Ostatnio więc ludzie dowiedzieli się, że istnieje Lupus, a to "dzięki" chorobie Seleny Gomez. Jak straszny Lupus może być widzę w szpitalu. Btw, sama nazwa już jest tragiczna.

             Na znak protestu przestaliśmy sponsorować badania nad leczeniem raka piersi. Może to i głupie, ale muszę jakoś zareagować. I spokojna głowa; wiem, wiem, doskonale wiem, że ja także mogę tego raka mieć.

No to sobie pogaworzyłam i teraz wracam do mojego jakże ukochanego zajęcia, a mianowicie do leżenia na sofie.


Ciao.



czwartek, 12 października 2017

Gosciec obrazowo.

 

Się zgadza i bywa jeszcze dużo gorzej. j. To jest opis bardzo powierzchowny i bardzo, bardzo delikatny.



wtorek, 10 października 2017

Kiedy.  Kiedy łza

 Goni łzę

 

 Kiedy trudno

 Złapać oddech

 Po nieprzespanej nocy

 

 Kiedy życie

 Się ulatnia

 Jak bańka mydlana

 A świat dookoła

 Pędzi donikąd

 

 Kiedy ten dobry Bóg

Ma inne sprawy

Na głowie

 

Zostaje tylko miłość

I wiersz

I marne słowo

Następujące po słowie.



piątek, 06 października 2017

                         Nie dość, że jestem sama aż do jutrzejszego wieczora to jeszcze dzisiaj:


- nie przyjechał autobus i czekałam 40 minut w deszczu na nastepny

- zepsuło się ogrzewanie w domu i spróbuj człowieku znaleźć fachowca w czasie weekendu

- mąż (po raz kolejny) „gdzieś” zapodział bardzo ładny szal

- leje jak z cebra (ale na szczęście Ksawery nie dotarł)

- obawiam się, że zaczyna mnie boleć ucho i oko (oba prawe)

 

                  No to chyba najwyższy czas, aby otworzyć w ten piękny piątkowy wieczór, wino;)

 

środa, 04 października 2017

                    .......do domu nastąpił w poniedziałek. I nie, nic mi się nie stało. Kto zresztą chciałby porwać starą, schorowaną babę? Nikt przy zdrowych zmysłach oczywiście.

                 Odkryliśmy dopiero teraz, po tylu latach mieszkania w tym kraiczku, super miejsce. I aż wstyd się przyznać, że tak późno.

Powrot.

 

Powrot1.

 

Powrot2.

                      

                             Przyjechałam prawie nieżywa do domu, ale warto było. Czas upływał szybko i naprawdę bardzo, bardzo miło w mieszanym narodowościowo towarzystwie.

No i próbuję udawać, że mi się tak tylko wydaje, iż mam kręgosłup prawie złamany.


Powrot3.

 

Ciao i pozdrowienia dla wszystkich Wag.



czwartek, 28 września 2017

                      Właśnie się dowiedziałam, że jutro wyjeżdżamy w tutejsze Ardeny na 3 dni. To jest totalna, urodzinowa niespodzianka dla mnie. Nie znam nawet lokacji.

                     Drodzy! Jeżeli się więcej nie odezwę to znaczy, że zostałam utopiona (podobno w pobliżu jest jezioro), porwana lub gdzieś zakopana w tutejszych górach.

Proszę nie zawiadamiać policji.



środa, 27 września 2017

Twarz.

Nie jedyna niestety.


czwartek, 21 września 2017

Wartosc.

 Jesteś

 I byleś.

 Ale czy na pewno     będziesz?

 

 Jesteśmy

 I byliśmy.

 Ale czy na pewno  będziemy?


 I czy nasze ramiona nadal pozostaną otwarte?

Na nas.
Na życie.
Na upojne noce.

I na rozdzieranie szat.

 

I co jest czego warte?

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 97