A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
czwartek, 23 lutego 2017

         No to jest po prostu cudo.


     Można sobie siedzieć na własnej sofie, nawet w kapciach i w piżamie, w ciepełku, popijać to co się chce i z kim się chce, a najlepsi muzycy grają, grają i grają. Niedawno tak się zasłuchałam, że prawie straciłam rachubę czasu.

Taki orgazm muzyczny zdarza mi się nieczęsto. A szkoda. Wielka szkoda.

Żyć nie umierać.


The Berliner Philharmoniker

 

 Z serca polecam.

 

P.S.

               Aaaa….zapomniałam dodać, że można także w czasie koncertu smarkać, kaszleć, kichać, gadać czy , o zgrozo, rozmawiać przez telefon. I nikt się nie gorszy.



poniedziałek, 20 lutego 2017

Elegancja.

 

                Nie, nie, nie to NIE jest moja stopa. (Na razie?).
Ale bardzo intensywnie prześladuje mnie myśl, że przecież CZYJA
Ś ona jest.

 



piątek, 17 lutego 2017

RZS.

 

Czyli:

 

Emocjonalnie. Jestem skończona.

Psychologicznie. Jestem wyczerpana.

Duchowo. Czuję się martwa.

Ale ciągle się uśmiecham. 

 

                                                    (Tłum. angielskiego własne).

 



środa, 15 lutego 2017

 Gdzieś byłam.

 Kogoś kochałam

 Marzyłam

 I śniłam.



 Podobno

 Świeciło słońce

 I grzało

 Zmarznięte dłonie.

 

 Podobno

Piękny motyl

Usiadł na mojej dłoni.

Otuliłeś go ręką by od wiatru osłonić.



Podobno

Chciałeś

Mnie przytulic.

Niestety

Budzik zadzwonił.




sobota, 11 lutego 2017

Gdyby miłość

Do której tak wzdychamy

Nosiła okulary

Byłoby jeszcze trudniej

Dobrać się w pary.




piątek, 10 lutego 2017

No właśnie co?


                      Ludzie marzą o wielkich pieniądzach, willach, jachtach czy samolotach. Marzą o podróżach. Nie należy pomijać marzeń o samochodach.

Ludzie marzą o wielkiej miłości czy o nieprzemijającej urodzie.


A ja?
Ja marzę bardzo trywialnie o tym żeby chociaż raz przespać całą noc. Takie na przykład 8 godzin. Bez przebudzenia z bólu i bez łykania tabletek, które dosłownie zwalają mnie z nóg i rano jestem prawie nieprzytomna.


Chociaż jedną noc proszę. Bardzo proszę.
Amen.




wtorek, 07 lutego 2017

......lekarskie się  zebrało.

Dywagowało, myślało i po brodach się drapało. Widział ktoś może profesora bez brody?

Konkluzja w sprawie mojej ewentualnej operacji kręgosłupa jest oczywista. Żaden z nich nie odważy się jej przeprowadzić.

A moja konkluzja?

D*pa zimna. Ot co.




czwartek, 02 lutego 2017

hURA;

 

Dzisiaj, jak co roku zresztą, będę świętować. A jest !+%¨^&=:#µ] co.

                       Niech żyje ból, ból i jeszcze raz ból. Niech żyją nieprzespane noce, zniekształcenia i operacje. Niech żyją połykane kilogramy lekarstw. I nich w końcu żyje depresja, zmarnowana szansa na pożyteczne życie, bezsilność i zależność od innych…. .


                        Dzisiaj, tradycyjnie, odbędzie się przyjęcie. Wpadnie, zwyczajowo już, Barack (bez Michelle), Georges (bez Amal), tutejszy król Filip (bez Mathilde) oraz inni. Mile widziany jest Donald T. (czytaj Tusk).
Małgorzata jest zdaje się daleko. I dobrze. Nikt jej tutaj nie widział i o niej nie słyszał. I tak trzymać.

                    Baby niech siedzą w domu. Jedyny wyjątek zrobiłabym bardzo chętnie dla Angeli. Szkoda, że zajęta. No cóż, nie można w życiu mieć wszystkiego, a raczej wszystkich.

William i Harry nie są niestety avaible dzisiaj wieczorem.
Będzie Roger, a Mirka zostanie z dziećmi.

                 Kancelarie walczyły o zaproszenia dla Jarosława, Andrzeja i Vladimira, ale odmówiłam. Stanowczo.
Nie mogę się doczekać na życzenia i prezenty. Już w wyobraźni widzę lejący się szampan, perły i diamenty. Ha;)

Dzisiaj, jak co roku zresztą, będę świętować. A jest !+%¨^&=:#µ] co.



czwartek, 26 stycznia 2017

...........jest ogromna.


                  Według zgodnej opinii lekarzy jestem wzorowym pacjentem. Połykam lekarstwa zgodnie z instrukcjami i jak trzeba. Nigdy nie zapominam tego robić. Raz w tygodniu sama sobie implikuj
ę zastrzyk do brzucha.

                 Nie przemęczam się. No bo niby czym. Kiedy źle się czuję odpoczywam sobie na sofie czytając, klikając lub oglądając TV.


2 lub 3 razy w tygodniu chodzę na kinezyterapi
ę. Cudowna kobieta robi wszystko co może, a nawet więcej. Oprócz tego jest przemiła, grzeczna, rozmowna i uprzejma. Pomimo dość sporej różnicy wieku miedzy nami mogę powiedzieć, że się bardzo
polubiłyśmy. I fajnie.
Chodzę regularnie na badania i kontrole do szpitala gdzie grzecznie oddaj
ę litry krwi do badania i siusiam do pojemniczka.
Kiedy trzeba to robię tam zdjęcia rentgenowskie. Mam najlepsze, aktualnie dostępne lekarstwa.

Opiekę w szpitalu mam znakomitą i bez zarzutu.


                   W domu pełnię obowiązki kucharza. Jemy wiec dobrze, zdrowo, niewiele i w sposób urozmaicony.
Mało mięsa, sporo warzyw i tych surowych, i tych gotowanych. Problemu nie ma, gdyż warzywa wprost kocham. Nie mam nadwagi.

Mam wsparcie psychologiczne profesjonalne i domowe. Wielu pacjentów mogłoby mi tylko pozazdrościć. Pisałam o tym wielokrotnie.

Staram się „sporo” ruszać w miarę moich możliwości. Oglądając TV wykonuję ćwiczenia wspomagające szyję i kręgosłup.

I co? Ano nico. Gościec siedzi sobie w moim ciele i rechocze.


Walcz, głupia, walcz ironicznie podśpiewuje. Doskonale wie, że i tak wygrywa. I wygra.

 


piątek, 20 stycznia 2017

Gdyby diamenty leciały

Zamiast łez
Byłabym dużo bogatsza

Niż sam Bill Gates.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 89