A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
czwartek, 14 marca 2019

                  Pogoda jest tak katastrofalno- deszczowo- wietrzna i sztormowa, ze Hector postanowił robić siku w domu. Wiatr jest tak silny, że to małe w końcu zwierzę z trudnością może się poruszać.


Niech to szlag trafi.

No bo tak w zasadzie to po co ma bez sensu moknąc?


Wie ktoś?

Wrrrr.



wtorek, 12 marca 2019

………... leżę pod gruszą na dowolnie wybranym boku. I mam to, co na świecie najświętsze - święty spokój".

 

                                                                             (Magada Czapińska).

 

poniedziałek, 04 marca 2019

….. jadą. Na co się przydadzą? Ano zobaczymy.


Wiążąc się z kimś „na dobre i na złe” w posagu dostajemy jego rodzinę. To może być całkiem fajne, ale niekoniecznie.


                       Przylatują jutro trzy dorosłe sztuki z Polski do nas. I owszem, tak zwani porządni ludzie, ale mega, mega zaściankowi. Całe lato grzebią w ogródku i obserwują godzinami i namiętnie swoich sąsiadów. Nieustannie analizują ich zachowanie i (durne  of course) zwyczaje. Całymi dniami żyją życiem innych ludzi. Zimą mogli by trochę pogrzebać w głowach…ale nie. Rytm i sens życia wyznacza prawie zawsze włączony telewizor. Od rana do nocy. Oszalałabym.

                   Na wakacje zagraniczne i owszem jeżdżą. Na miejscu są bowiem prowadzeni za rękę przez rezydentów, ale wspomnienia i tak generalnie dotyczą tego jaka była woda w hotelowym basenie (za ciepła/za zimna),jedzenia (dobre/niedobre) i piwa chociaż powszechnie wiadomo na całym świecie, że i tak „Żywiec” jest najlepszy. Uważam więc za bezsensowne zakupienie przez męża hektolitrów, btw znakomitego, piwa belgijskiego. Powszechnie wiadomo przecież…. .

                No i jak ich rozpiera duma z własnej pomysłowości i sprytu, kiedy zamiast iść zwiedzać kolejne ruiny uciekli do baru. A ta głupia baba (czytaj przewodniczka) niczego nie zauważyła.

               Filmów nie oglądają, książek nie czytają, a wysłanie maila jest sporym wyzwaniem. I nawet nie próbuj próbować umówić się z nimi na SKYPE. Mieszkają przy drodze prowadzącej do miejscowego kościoła. Niedzielne, upojne poranki spędzają więc przy oknie bacznie śledząc co, kto i kim przyszedł i ewentualnie co se kupił nowego do ubrania. I to jest tzw. Fakt autentyczny. Sama to widziałam i słyszałam. Niestety.  

             No i uchowaj Panie Boże gdyby mieli się gdzieś odezwać po zagranicznemu. Mają czas, maja kasę i gdyby się tylko chciało chcieć ruszyć szare komórki.

Ostatni weekend spędziłam zatem w kuchni i mogę powiedzieć, że jestem prawie gotowa. Przygotowałam całkiem sporo, całkiem dobrych rzeczy do jedzenia. Przynajmniej tak mi się wydaje. Ale czy cokolwiek zdoła przebić schabowego? Wątpię.


Ale jest jak jest. I will do my best.


Do napisania więc za jakiś czas.

Ciao.



piątek, 01 marca 2019

Bloxa zamykają.

Litości nie mają.


I jak w kwietniu

Zabraknie serwisu


To się chyba z wielkiej żałości

Zapiszę do PISu:(((((

 

Amen.



środa, 27 lutego 2019

Cisza. Cisza

 Zamknięta w kamieniu

 Leży ukryta głęboko.

 Krzyczy

 I woła.


Nikt nie słyszy.

 

 

Pozostań zamkniętą w kamieniu.

Nie krzycz

I nie wołaj.



Zostań tam gdzie jesteś

W swej bezpiecznej niszy.



sobota, 23 lutego 2019

……... trzymam kciuki. Nie będę jadła, nie będę piła, nie będę sprzątała ani spała (!) tylko kciuki trzymała.

              Gdyby to ode mnie zależało film dostałby wszystkie Oskary razem wzięte i każdy z osobna. Po raz pierwszy zobaczyłam grającego Tomasza Kota. No i od razu się zakochałam. Zresztą reżyser jest także wart grzechu. Obaj panowie w moim typie i prawie tak przystojni jak mój mąż ;))))) Joanna Kulig to klasa sama w sobie i życzę jej wielkiej, międzynarodowej kariery. Mam nadzieję, że nie roztrwoni swego wielkiego talentu grając w jakiś byle jakich, zaściankowych produkcjach. W kinie byłam wzruszona, poruszona i nawet zapomniałam troszeczkę o bólu. Po skończonej projekcji na sali panowała długa, pełna aprobacji cisza. Ba, niektórzy widzowie wycierali ukradkiem oczy.

Czy może być piękniejsza recenzja?

               A propos kina: dzięki ci tutejszy uniwersytecie za kino bez żarcia i bez picia. I bez reklam. Chwała wam za to, że jeszcze ktoś myśli o takich ludziach jak my, którzy potrafią wytrzymać w skupieniu 90 minut. Oczywiście kino jest niszowe i wymaga sponsoringu. I uniwersytet wraz z naszym miastem właśnie to robią. DANKU WEL LEUVEN!!!!!!!!

             Tutejsza prasa i krytycy filmowi zachwyceni i piejący z zachwytu solidarnie jednym głosem. W polskiej natomiast prasie sporo krytyki. Zawiść? Zazdrość? Kompleksy? Wszystko razem? Typowe i bardzo smutne dla nas Polaków. Niestety. W komentarzach do „Zimnej wojny” aktorka kilka razy została nazwana „cycatą babą”. Pięknie, subtelnie i jakże wyrafinowanie. 

Tak więc do dzieła. Stare pryki z Akademii Filmowej spiszcie się jak trzeba.


.Zimna.

 

                 Na zdjęciu Joanna Kulig z nagrodą (wiem, wiem, że nie jest nominowana).

 



czwartek, 21 lutego 2019

….walka o wstanie z lóżka , którą bez przesady mogę nazwać heroiczną, z umęczonym bólem i zesztywniałym, gośćcowym ciałem, jest jednak okropna.



wtorek, 19 lutego 2019

Dzieci.

 

Dzieci1.

 

Dzieci2.

 

Dzieci3.

 

Dzieci4.

 

           Nie mam zamiaru epatować tymi zdjęciami.

Absolutnie nie. Ale jest jak jest. Dzieci także chorują na RZS.



 

piątek, 15 lutego 2019

……….mój prywatny Walenty wcale, ale to  wcale nie był święty.
Jak będę miała fuksa to być może dzisiaj także nie będzie?

Oby;))))))



środa, 13 lutego 2019

To oczywiście my. Wiadomo.


                           Natomiast nasze osiągnięcia tylko w ostatnim tygodniu raczej tego nie potwierdzają.


Ale ad rem.
                       Oboje cierpimy na nieuleczalną zdaje się chorobę zwaną lampofilią. Przy czym u mojego męża przebieg tej choroby jest znacznie cięższy niż u mnie. Ile w naszym małżeńskim życiu mieliśmy lamp? Mnóstwo. Ile na to hobby wydaliśmy kasy? Również mnóstwo.
Ostatnie zakupione lampy pochodziły z Ikei. Zamówiliśmy on line i wszystko było ok. Do czasu. Mąż „przypadkiem” zauważył inną lampę także w Ikei. Dobra. Jedziemy. Oddajemy poprzednia lampę i kupujemy nową. Do tego sklepu w Brukseli jeździmy zawsze w piątek wieczorem. Ludzi ździebko mniej i da się jakoś zaparkować. Ale najpierw poszliśmy coś zjeść. To jest oczywista oczywistość, ze żarcie w Ikei to jest I klasa. Wiadomo, że o godz. 19.00. żołądek z głodu przyrasta nam do kręgosłupa. No prawie. Kończąc obiad planujemy udać się do Klantendienst oddać starą lampę i potem po drodze do kasy kupić nową. Ale…..zaraz, zaraz. Ale gdzie jest ta stara lampa? No gdzie? Czyżby….. ;Tak. Dokładnie. Została w domu.

Gupki dwa.

              Dzień wcześniej pojechaliśmy z psem do weterynarza na ostatnie w tym sezonie szczepienie. Zapomnieliśmy zabrać i smycz, i jego paszport. Weterynarz, na szczęście, nie komentowała. Co za ulga, że NIE zapomnieliśmy zabrać Hectora;) 

Musielibyśmy chyba sami się zaszczepić.

         Do kompletu jeszcze jedno nasze, a w zasadzie tym razem moje osiągnięcie. We wtorek zapomniałam parasol w poczekalni kinezyterapii. Na szczęście jakiś dobry człowiek oddal go sekretarce.


Smart people to oczywiście my. Wiadomo.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 110