A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Blog > Komentarze do wpisu

Przelot.

                  Wprawdzie mam odgórny zakaz pisania o moim mężu, ale napiszę o jego locie z Krakowa do Brukseli.
                W ubiegły weekend mąż odwiedzał swoją ciężko chor mamę. Miał wrócić do domu w niedzielę o godz. 17.

              W sobotę o 23. Otrzymał wiadomość, że jego lot jest odwołany. Do północy bezskutecznie próbował się dodzwonić pod podany numer. W końcu zrezygnował i dodzwonił się o godz.06 rano. Uprzejmy człowiek przebukował bilet. I tak mąż wyleciał o 11 rano z Krakowa do Frankfurtu, a stamtąd miał bilet do Brukseli. OK. Wcale nieźle i tylko trochę opóźnienia. Po jakimś czasie mąż otrzymał nową wiadomość, że lot do Brukseli został odwołany. Tak, tak. A w zasadzie to f…, f…k.

              Mąż biegiem udał się do stoiska Lufthansy, gdzie rzecz jasna, już oczekiwał przyjaźnie nastawiony tłum. Uprzejma urzędniczka przebukowała bilety na…uwaga, uwaga…lot do Hamburga i z tegoż Hamburga do Brukseli. Kto chociaż trochę zna mapę Niemiec widzi jaki to nonsens.

            Wkurzony, do granic możliwości, mąż opuścił frankfurckie lotnisko i poszedł na pociąg. Pomimo, że prawie biegł ( w 36° upale) to wsiadł do pociągu do Paryża w ostatniej sekundzie i bez biletu. Na szczęście okazało się to nie być problemem. Mąż szczęśliwy rozsiadł się wygodnie na fotelu oczekując trzech godzin jazdy w spokoju i w ciszy. Aż tu nagle po jakiś 15 minutach w pociągu ogłaszają, że jedzie on ( z przyczyn technicznych podobno) tylko do Kolonii. WTF. W Kolonii podstawią autobusy i te pojadą do Brukseli. W Kolonii okazało się, że autobusów jest za mało i mąż zwyczajnie zrezygnował z tej usługi. Na szczęście przyjechał jakiś inny pociąg i mąż dostał się w końcu do naszego miasta. Uffff. Przyjechał do domu o 22. Ze zwykłej przyzwoitości nie zacytuję  jego słów.

 Bagatela, tylko 5 godzin później.

                Sytuacja wydaje się nieprawdopodobna, ale jest niestety prawdziwa. I to w cywilizowanej podobno części Europy i za pomocą rzetelnej podobno linii lotniczej.

Przeznaczenie?
Karma?
Pech?
Prawa Murphy´ego?

Wszystko razem?



wtorek, 07 sierpnia 2018, bognna

Polecane wpisy

  • Chałupka.

    Po prawie trzytygodniowej nieobecności jestem w domu. Nareszcie. Trochę się dziwię jak bardzo się za ta moją chałupką stęskniłam. Aktualnie podoba mi się u nas

  • Top secret.

    Dopiero co przylecieliśmy, a mąż już znowu odleciał. Ale tym razem nie martwię się i nie smucę. Uważam, że nawet w bardzo dobrym związku trzeba czasami troszec

  • Popieram....

    …..popieram i jeszcze raz popieram!!!

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/08/07 16:35:55
Myślę, że zamiłowanie do bycia w napięciu z powodu niedogodności związanych z podróżą. Skoro podróże kształcą to czemu nie nauczyć się, że i tak czasem bywa?

Sardynia ? Jak dolecieć na Sardynię?

Dużo spokoju życzę :))) I oczywiście spadku temperatury, cokolwiek to znaczy:)))

Pozdrawiam serdecznie:)
-
bognna
2018/08/07 16:58:44
Raczej nie. Zamilowania do bycia w napieciu, jak do tej pory, nie zauwazylam. Zwyczajnie MUSIAL byc w pracy w poniedzialek o 09.

Na Sardynie lecimy Brussels Airlines.
Dlaczego pytasz???


P.S.
Tutaj nadal 36°.
-
2018/08/07 19:10:37
Rzeczywistość bije na głowę najprzeróżniejsze wymyślane scenariusze. Dobrze, że dotarł wreszcie do domu. Nawet upał w domu łatwiej znieść.
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.gprs.plus.pl
2018/08/07 20:56:39
życie?
-
2018/08/07 22:15:41
Może za gorąco ,,tam w górze,, na latanie ?
-
bognna
2018/08/08 13:00:24
Dziekuje Wam za komentarze. Wg mnie w kazdym tkwi jakies ziareko prawdy:)
-
2018/08/08 14:04:47
Oby tylko na Sardynię nie lecieć przez Falklandy?

Tu podobnie, znaczy chłodniej 32:)))

Pozdrowienia:)

Jak włoski? Mam na myśli język włoski oczywiście;)
-
2018/08/08 14:11:57
Kiedy lecicie na Sartdynie? My sie wahamy miedzy Santorini (juz zabukowane, ale mozemy sie wycofac), Sardynia a Malta...
Mialam kiedys (prawie 10 lat temu) taki lot (i nie tylko lot), tyle ze w druga strone, do Polski, w dodatku na wazna uroczystosc, na ktorej musialam (i chcialam) byc. I to w dodatku niedlugo po zyciowych zawirowaniachj i zaczynaniu zycia od nowa, bylam wtedy prawie 24 godziny, bez snu, w drodze. I bliska opgolnego zalamania sie...Ale nie dalam sie, dotarlam, impreza byla udana, caly pobyt zreszta tez. Od tego momentu wszystko idzie, jak po masle:)
-
bognna
2018/08/08 15:52:37
tessa - wylatujemy 24.08. Nie znam ani Malty, ani Santorini. ,a jak psalam na Sardynii bylismy raz i bardzo, ale to bardzo nam sie podobalo:)

A propos lotow: kiedys wylecielismy z Brukseli do Nowego Jorku zamiast o 06. rano o 16.po poludniu. Bagatela 10 h pozniej:((((((
-
bognna
2018/08/08 16:12:51
Osho - odpukaj prosze z tymi Fanklandami ;)

Wloski? Cos tam ogladam, ale bez wiekszego zaangazowania.