A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Blog > Komentarze do wpisu

Moje prywatne...

…….życie jest niezwykle fascynujące w tym momencie. Ten sam od lat facet, ta sama, niezmienna fryzura, ten sam dom. Nudno.
Jedynie pogoda nie zawodzi i dba o urozmaicenia. Jeden dzień +17°, a drugi +31°. Sama nie wiem więc w co się ubierać.
A propos ubierania: kolorowe, piżamowe, lekkie spodnie na lato tak w zasadzie nie są w moim guście. Ale….polubiłam i noszę. I czasami wyglądam jak clown. Ale co tam.

Może pójdę do szpitala zabawiać dzieci? Istnieje takie zapotrzebowanie.

            Z Roland Garros odpadł Novak i nie mam komu kibicować. Roger nie bierze udziału, a kobiecy tenis interesuje mnie średnio. Maria jest super zgrabną i świetną zawodniczką...... oby tylko przestała tak się wydzierać podczas gry. Nie znoszę. Podejrzewam, że wygra Rafa.

Francuscy komentatorzy tradycyjnie rozbawieni, rozgadani, głośni i NIEOBIEKTYWNI. Dzięki ci flamandzka telewizjo za spokojny, profesjonalny i wyważony komentarz. No i dzięki ci za brak reklam.

                  Szał mundialowy się zaczął. Dla belgijskich książąt i świętych krów (czytaj piłkarzy) sprowadzono do Rosji specjalne materace do spania. O horrendalnych i nieprzyzwoitych apanażach nawet nie chce mi się pisać. DEKADENCJA. A na np. nowe drogi nie ma kasy. W Belgii mało kto wierzy w aktualną drużynę i w jej trenera.

                   Nie rozumiem zamieszania w Polsce dotyczącego sklepów zamkniętych w niedziele. Zrobiłam research w kraju i nikt z naszych rodzin czy znajomych nie robi zakupów w tym dniu. Tutaj (z maleńkimi wyjątkami) wszytko w niedziele jest pozamykane i nie zauważyłam, żeby Belgowie chodzili zaniedbani, brudni czy głodni. Być może za długo nie ma mnie w kraju.

I to chyba tyle na dzisiaj. Tak jak pisałam na początku NUDA.

I oby tak dalej:)



sobota, 09 czerwca 2018, bognna

Polecane wpisy

  • Dywagacje.

    Blog się troszkę zakurzy przez następnych kilka dni. Mąż wybiera (bo musi) pozostałe części urlopu za 2017 rok) i planujemy jakieś krótkie intermezzo. Planujemy

  • La solitudine.

    Samo słowo brzmi całkiem ładnie, ale jego treść już mniej. Samotność ma wiele odcieni i znaczeń. Od wczoraj wieczora mąż przebywa w Lozannie. Mam więc

  • Nie, nie....

    ....... będzie wpisu o gośćcu. No bo ileż można poświęcić mu uwagi. No i kto to będzie czytał? Nie napiszę także o tym, że mnie wszystko sakramencko boli, bol

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2018/06/09 12:13:39
Nie podzielę Twojego entuzjazmu, sportowe rozgrywki w ogóle mnie nie wciągają, nie poradzę. Temat niedziel handlowych bardziej mnie interesuje, chociaż ja sama jesli kupuję, to tylko osiedlowo, bo np. czegoś zabrakło w kuchni, chodzenie w niedzielnym tłumie mnie odrzuca, nawet w tygodniu staram się robić zakupy w godzinach mniej popularnych, nazwijmy to. Ale to ja, a np. moje dziecko, które pracuje do 18, a do domu wraca czasem bliżej dwudziestej, jeśli planuje/musi zrobić większe zakupy i rodzinnie, może to robić tylko w niedzielę lub w sobotę, a ma wolną rzadko. Zamknięcie sklepów w niedzielę przywróciło kolejki sobotnie, których nienawidzę! No i może śmieszny drobiazg; w ostatnie wakacje, kiedy były niemożebne upały, wychodziłam z wnuczkiem na spacer pod wieczór, a jak mi i tak duchota doskwierała, to ukrywaliśmy się w Galerii Krakowskiej, otwartej do dwudziestej drugiej, jedliśmy lody, a Młody grał sobie na instrumentach w sklepie muzycznym:) To było co prawda raz, ale było, a co teraz zrobię w niedzielny upał? A zapowiadają:(
:)))
-
bognna
2018/06/09 14:53:44
A propos sportu - nie moge uprawiac wiec chociaz se popodziwiam i pomarze, ze gdybym byla zdrowa to amatorsko gralibysmy w tenisa.
Nie znam nikogo pracujacego wracajacego do domu przed 18.00. Moj maz robi zakupy w piatek wieczorem (sklepy sa dluzej czynne) i sytuacja jest rozwiazana:)
Na upal mam metode: udaje, ze go nie ma;((((
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2018/06/09 20:08:06
Wiekszosc ludzi, ktorych znam, pracuje do 15, sama na ogol wracalam do domu jeszcze wczesniej, ale nie o to nawet chodzi; przyzwyczailam sie, ze od lat moge cos kupic w niedziele, zwlaszcza kiedy jestem w drodze. Poza tym nie widze nic zlego w tym, ze sklepy otwarte sa codziennie, tylko zasady powinne byc jasno okreslone i przestrzegane, czyli ze za prace w weekend powinna byc inna stawka i obowiazkowe wolne dni w tygodniu. Zareczam, ze to jest bardzo wygodne rozwiazanie, czesto, przydatne. Poza tym przeciez jest tyle zawodow, w ktorych pracuje sie swiatek piatek, ze batalia o los sprzedawcow sklepow spozywczych jest w tym kontekscie przegieciem.
-
2018/06/11 10:14:05
Wcale nie chodzi przecież o zadbanie o sprzedawczynie/sprzedawców, ale o pokazanie "kto tu rządzi" i "co mi zrobisz jak mi wszystko wolno", oraz o to, żeby zamiast do sklepu iść - udać się do kościółka i tam na tacy zostawić jak najwięcej. Ikroopka ma rację, że rozsądne wyjścia z sytuacji są, powiedziała o nich. Tylko one tych najmądrzejszych nie interesują nic a nic.
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2018/06/11 12:21:51
Annazadroza - pełna zgoda:)
Oficjalnie dorzuca się argument o czasie spędzanym z rodziną, czyli tzw. wartości, a jak to wygląda w realu? ogródki, tudzież festiwale piwa!, jak wczoraj w całym Wrocławiu:(
To ja już wolę galerie handlowe:)

Bognna, staram się upały traktować podobnie, ale rzadko mi się udaje z sukcesem:(
-
Gość: bognna, *.96-67-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be
2018/06/11 16:43:54
anna, ikroopka - ja widze wiele innych alternatyw dla niedzielnych zakupow. I to niekoniecznie festiwale piwa;)
Tutaj i koscioly, i sklepy sa w niedziele zamkniete, ale za to pelne parki, baseny, sale sportowe, koncertowe..itp. Natomiast ciesze sie bardzo na czas wspolny z mezem czy z przyjaciolmi jakkolwiek by sie to nie nazywalo.
ikroopko - ja niestety takze z upalem przegrywam:(

anno - kto rzadzi w Polsce? O ile dobrze pamietam to nadal ci, ktorych w wolnych wyborach wybral narod. I to jest dopiero dramat.


-
bognna
2018/06/11 17:53:08
ikroopka - praca do 15 to jest tutaj (ale takze np. w USA czy Kanadzie science fiction). Natomiast jezeli juz ktos tak krotko pracuje to po jakiego czorta jedzie na zakupy akurat w niedziele? Ten ktos ma przeciez mnostwo czasu w tygodnu i kupuje w prawie w luksusie. Nie rozumiem. Tak samo jak nie rozumiem np. emerytow pchajacych sie do sklepu w weekend.
Calkiem jednak mozliwe, ze patrze na te kwestie z punktu widzenia tutejszej ogranizacji i etosu pracy. Byc moze zbyt dlugo mieszkam poza Polska i nauczylam sie, ze weekend to luksus i spora wartosc dla tych, ktorzy cale dnie przebywaja w pracy poza domem.

P.S
No i Rafa faktycznie wygral.
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2018/06/11 21:19:09
U nas też w niedziele parki i basen sa pełne, ale co ma piernik do wiatraka?

Przyzwyczaiłam się przez lata, że mogę wyskoczyć w każdej chwili do sklepu osiedlowego, też w niedzielę; czasem coś się skończy, o czymś zapomnę, przyjdzie ktoś niespodziewany, bywa. Nadal tak moge, bo w większości 'żabki' są otwarte. Do galerii handlowych nie zaglądam nigdy w weekendy, bo sa tam, a raczej były, tłumy ludzi, a ja tego nie lubię.
Jaki z tego wniosek? Ludzie mają różne potrzeby i warto im umożliwić ich realizowanie. Skoro ktoś - a takich ludzi są tysiące - woli spędzać czas pod dachem, a nie na łonie przyrody, to jego sprawa. Dlaczego Castorama czy Ikea pękają dosłownie w szwach w dni wolne od pracy? bo wtedy ludzie mają czas - nie na szybko, po całym dniu pracy - zrobić większe zakupy, na ogół rodzinnie. To tylko jeden przykład, ludzie chodzą też na zakupy do zwykłych galerii, gdzie kupują buty, ciuchy, etc, czyli spokojnie robią to, co w tygodniu robiliby w pospiechu i byle jak - pomysl o mamie, która pędzi po pracy do przedszkola, w domu czeka drugie dziecko, mąż jeszcze w pracy, a tu trzeba po drodze jeszcze kupić nie tylko chleb i mleko, ale buty, bo stare są za małe itd. - i ja to rozumiem. Poza tym często w tych galeriach są rózne atrakcje, są kina, place zabaw dla dzieci, kafejki, restauracje, etc.

Jeśli mogą w niedziele pracować lekarze, pielęgniarki, policjanci, strażacy, kolejarze, pracownicy stacji benzynowych, lotnicy, nauczyciele, księża, radiowcy, uff - to dlaczego nie ekspedienci?
To jest tylko kwestia odpowiednich przepisów, też tych higieny pracy, czyli zapewnienia pracownikom odpowiedniego wynagrodzenia, wolnego dnia i przestrzegania przepisu, że np. wolno im zajmować tylko np. co trzeci lub czwarty weekend. Co, przy okazji, wymusiłoby na pracodawcach zatrudnienie większej liczby pracowników.
Wiesz, ilu ludzi straciło pracę? Przykład rodzinny - młoda dziewczyna, studiująca w tygodniu, dorabiała w Decathlonie w weekendy całkiem ładną sumkę, a teraz co?
Pewnie, mozna powiedziec, że ma czas na czytanie i kino, ale one też kosztują...

A co do emerytów - oni chętnie spędzają czas w takich miejscach, podobnie jak w przychodniach, bo to są najczęściej samotni, starzy ludzie, spragnieni widoku innych ludzi.
-
bognna
2018/06/11 22:16:50
ikroopka -wywieszam biala flage. Nie spodziewalam sie tak agresywnej reakcji z Twojej strony na tak trywialny i banalny teamt. I wybacz, prosze ze pewnych spraw nie rozumiem. Widac nie jestem w stanie:(

A tak w zasadzie to jest mi wszystko jedno kiedy ktos robi zakupy.
-
Gość: ikroopka, *.dynamic.chello.pl
2018/06/11 22:28:36
Bognna, prosze Cie! Nie jestem agresywna, tylko rzeczowa. Czy zawsze musimy rozmawiac w konwencji 'z przymruzeniem oka'? Myslalam, ze wymieniamy opinie.
Poezja, poezją ale na co dzien jest proza zycia. Wybacz, jesli Cie urazilam, ale naprawde nie wiem czym, bo chyba nie tym, ze mam zdanie na temat?