A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Blog > Komentarze do wpisu

Rozmowa telefoniczna.

                Czynność codzienna i trywialna, ale w dobie smartphonów dla niektórych chyba sens życia. Boże ileż się trzeba nasłuchać o operacjach, jelitach, nieudanym seksie, kłopotach z dziećmi i z chłopami. Wieczne i wieczne narzekania. Bla, bla, bla. Dużo, głośno i bez żenady. Rozmawiamy prawie machinalnie niewiele się zastanawiając. Paplam ergo sum.


No właśnie.
A może jednak byłoby warto?


Ale ad rem.
                   Mój mąż obchodził urodziny. W tym roku jego bratu udało się nie zapomnieć i zadzwonić z życzeniami. Wszyscy wiemy jak łatwo o czyiś urodzinach nie pamiętać; co roku inny dzień i inna data;( Ciężka, ciężka sprawa. Byłoby znacznie prościej gdyby urodziny obchodziło się zawsze w tym samym dniu.

                   Mąż odebrał telefon i, zgodnie z tutejszym bardzo dobrym zresztą i naprawdę godnym naśladowania zwyczajem, grzecznie się przedstawił. Po czym powiedział: dziękuję za życzenia, po czym dziękuję za telefon i pozdrów rodzinkę. Krótka wymiana zdań? Nic z tego. Rozmowa trwała circa 25 minut! Brat zadzwonił żeby sobie poględzić o zepsutym ogrzewaniu, o kłopotach z nadwagą, o wstrętnym kocie (brudzi strasznie w domu), o nieodpowiedzialności faceta kładącego nowe płytki w łazience…etc. Fascynujące, nieprawda? Cała rozmowa dotyczyła tylko i wyłącznie jego spraw i jego problemów. Tylko okazja do rozmowy dotyczyła mojego męża.

                    Nie padło żadne, powtarzam żadne pytanie o samopoczucie solenizanta czy o jego plany związane z urodzinami. Nic, ale to kompletnie nic. Ponieważ mój mężczyzna jest człowiekiem kulturalnym i uprzejmym nie odłożył słuchawki.


A może powinien?


Albo ja się bezpodstawnie czepiam?



piątek, 26 stycznia 2018, bognna

Polecane wpisy

  • Litości.

    Na zewnątrz jest tylko +9 st. Ziiiiiimno:( Sakramencko zimno. W domu włączyło się ogrzewanie. Gdyby nie to, ż e jest ładnie i zielono to pomyśla

  • Ot i tak....

    .... znienacka zrobiło się lato. Jest cieplutko, słonecznie i bezwietrznie. Ale halo, halo! Ja nie jestem na lato przygotowana. Jak założyć sandałki bez zrobi

  • Co za ulga....

    ....... że już te Walentynki mamy z głowy. Ufffff. Nie musimy więc dzisiaj wieczorem być dla siebie ani dobrzy, ani mili, ani uprzejmi. Powarczymy sob

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: kasiapur, *.toya.net.pl
2018/01/26 12:13:24
Nie czepiasz się. Wielu ludzi widzi tylko swój czubek nosa. Niestety
ja więcej znalazłam wrażliwości u tych wirtualnych niż u tych w realu.
pozdrowienia :))
-
2018/01/29 13:27:20
Często się zdarza, że ludzie nie liczą się z cudzą wrażliwością, że liczy się to, co dla nich jest ważne. Pozdrawiam.
-
ninelnsg5
2018/01/29 16:54:59
Ja patrzę na to trochę inaczej.
Jeżeli ktoś jest taki wylewny w rozmowie telefonicznej - myślę, że czuje się "samotny w rodzinie". Dlatego irytację oddalam...
-
2018/01/29 17:07:56
Chciałabym mieć brata, żeby z nim pogadać przez telefon... Ale ogólnie nie lubię gadać, męczę się jeśli muszę, jestem milczkiem z natury, wolę napisać niż zadzwonić. Co do telefonicznych pogawędek - to nie znoszę, kiedy w autobusie czy tramwaju ktoś na cały regulator rozmawia. Ja się czuję skrępowana zmuszona do słuchania o intymnych szczegółach z życia obcej osoby. Nieraz wysiadam a gadanie trwa.
-
bognna
2018/01/30 08:42:07
Anna - w autobusie mam dokladnie takie same odczucia:(
Brata nie mam, ale mam siostre do POGADANIA wlasnie. Czasami spedzamy prawie 2 h na Skypie. Ale zadna z nas nie paple bez przerwy. Obie sluchamy tego co ktos ma do powiedzenia. Na tym, moim zdaniem miedzy innymi polega rozmowa bowiem "Mowa jest srebrem, a milczenie zlotem".
-
bognna
2018/01/30 09:57:10
Ninel - to jest calkiem wazne spostrzezenie, ale raczej nie w tym przypadku. Brat jest zwyczajnym gledziola i nudziarzem. Gdyby czul sie rzeczywiscie samotny w rodzinie i potrzebowal rozmowy to by przeciez zadzwonil. A robi to raz na jakies 3 lata.
Dodatkowo zwyczajne, dobre wychowanie nakazwywaloby zwrocenie uwagi na solenizanta. Przeciez to jego dzien! Raz w roku.
Podobnie jak idziemy chorego odwiedzic w szpitalu to przeciez koncentrujemy sie nim, a nie na wlasnych bolaczkach.