A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Blog > Komentarze do wpisu

Dzisiaj jest.....

............19. kwietnia (jakby ktoś przypadkiem nie wiedział), a ja za chwile wychodzę w ciepłym, pikowanym płaszczu, zimowych kozakach nie zapominając oczywiście o gustownie dobranych rękawiczkach oraz równie gustownym ciepłym szalu.


Zimno sakramencko.


                 Z Freiburga wróciliśmy wczoraj późnym wieczorem. Było jak zwykle znakomicie, chociaż pogoda absolutnie nie dopisała. Gospodarze oferują gościnność na najwyższym poziomie. Dom jest olbrzymi, wi
ęc dostajemy do swojej dyspozycji coś w rodzaju własnego mieszkanka. Luksus? Tak, ale jakże przyjemny. A w mieszkanku
butelki z wodą, ciasteczka i expres do kawy.

                    Otoczeni byliśmy opieką, ale nie nadopiekuńczością. Żadnego zmuszania do jedzenia. A żarcie jest u nich wyborne dzięki multi-kulti oczywiście. I niech żyją włoskie, tureckie, polskie i marokańskie sklepy.
Posiłki podane są bardzo ładnie i estetycznie, a wina świetnie dobrane i o odpowiedniej temperaturze.

                   Gospodarze rozmowni, ale nie gadatliwi, ciekawi świata i ciekawi swoich gości. Pozwalają mówić, co według mojego doświadczenia, nie jest znowu takie oczywiste dla wszystkich.

                   Bez problemu dostosowują się do gości. Kiedy szliśmy na spacer, to szliśmy moim tempem. Bez narzekania, że się tak musimy wlec w deszczu. Mogłam w każdej chwili się położyć i nikt nie utyskiwał, że właśnie chce podać np. zupę. Ani razu nie zagrał telewizor. Kiedy chcieliśmy być sami to po prostu byliśmy, a kiedy oni potrzebowali chwili odosobnienia to ją zwyczajnie mieli.

I teraz odkrywam Amerykę pisząc, że przyjemnie się przebywa w towarzystwie par, które się lubią, szanują i kochają, a ci dodatkowo stanowią udany duet zawodowy (dentystka i ortodonta).

                     Doceniam ogromnie dobór restauracji gdzie do toalety nie trzeba iść po stromych schodach.


No świetnie, świetny pobyt i świetni ludzie. Następne spotkanie odbędzie się w lipcu. Już nie mogę się doczekać.

Naprawdę.



środa, 19 kwietnia 2017, bognna

Polecane wpisy

  • Nadeszła......

    ……...j uż jesień rodzi się w moich oczach . Króluje przez kilka miesięcy i odchodzi JESTEM JAK JESIEŃ złota , szczera, ciepła, zimna . KOCHAM JESIEŃ

  • Sardynia-il paradiso II.

    Powrót do domu był bardzo (duchowo) bolesny. Chyba do końca moich mizernych dni będę tęsknić za tym widokiem rozpościerającym się z naszego tarasu. Prawda, że

  • Sardynia-il paradiso I.

    Moje umiejętności fotograficzne z całą pewnością nie są w stanie oddać piękna Sardynii. Zrobiłam jednak parę zdjęć skał, które wywołują u nas różne skojarzenia.

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/04/21 05:22:16
Cześć:)

Rzadko się zdarza mieć przyjaciela w gospodarzach:)

Dobrego dnia Bognno:)

-
2017/04/21 08:48:27
W jakim jezyku odbywaly sie konwersacje?
-
bognna
2017/04/21 10:11:23
Po polsku:)

Gospodarze to Polacy, a Ewa to moja przyjaciolka jeszcze ze szkoly sredniej. Wyjechali do Freiburga zaraz po maturze (daaaaawno temu). Tam sie zadomowili, skonczyli studia i zalozyli rodzine. Sa wspolwlascicielami preznej kliniki dentystycznej w centrum miasta.

W domu mowia caly czas po polsku (aczkolwiek z niemieckim akcentem).
-
bognna
2017/04/21 10:45:46
Osho - serio?

Wszyscy ludzie, z wyjatkiem rodziny, ktorych odwiedzamy to sa nasi, blizsi lub dalsi, przyjaciele:)))))