A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Blog > Komentarze do wpisu

Letarg.

                     Się skończył. Powiedziałabym nareszcie. Tak sobie nazywam okres pomiędzy Świętami, a Nowym Rokiem. W Belgii, a także praktycznie w całym zachodnioeuropejskim świecie, życie praktyczne praktycznie zamiera. Nie działają szkoły, żłobki, przedszkola i uniwersytety. Większość firm i wszystkie instytucje rządowe są zamknięte. Nie należy próbować niczego załatwić i gdziekolwiek się dodzwonić. Głucho. Najlepiej także nie zachorować chociaż pogotowie jest naturalnie w pogotowiu. Milczą politycy i świat nagle okazuje się bardziej znośny, a nawet momentami piękny. W domach la dolce vita i lenistwo. O obżarstwie staram się zapomnieć. Także u nas. Niecodzienny, jak dla mnie, widok niepracującego męża ciągle wywołuje u mnie zdumienie. Odczuwam w narodzie coś w rodzaju wielkiego oczekiwania na nowe tak, jakby ta jedna w roku noc, a w zasadzie ta jedna sekunda miała wszystko lub wiele zmienić.

                    No i co? Ano nico? Jak co roku zresztą.

                  Dzisiaj świat i moje życie wygląda dokładnie tak samo jak przed kilkoma dniami. Wszystko boli tak jak bolało, a może nawet bardziej po szaleństwach (!) sylwestrowej nocy. Prawie nie mogę się ruszać. Za oknem domy sąsiadów stoją tak jak stały, a z powodu ciepłej pogody nadal kwitną u nich magnolie. Moje włosy wyglądają ciągle jak lwia grzywa i niestety muszę iść do fryzjera czego nie znoszę wprost panicznie i odkładam jak tylko mogę. W domu bałagan, pomimo moich próśb i zaklęć, uparcie nie chce się sam sprzątać, zmywarka się sama nie rozładowywuje, a obiad czeka na ugotowanie. Niezapłacone rachunki piętrzą się jak zwykle. Te za telefon zapłacę, ale te nierozliczone z Panem Bogiem oraz ze sobą, obawiam się, że pozostaną nietknięte. I tak w zasadzie bez końca.

                   Ale co tam. Staram się pamiętać to, co powiedział pewien niezwykle mądry człowiek.

Learn from yesterday, live for today, hope for tomorrow.” (A.Enstein).

I tak trzymać!


piątek, 04 stycznia 2013, bognna

Polecane wpisy

  • Polska.

    Wylatujemy jutro. Czuję się koszmarnie źle, ale inny termin nam po prostu nie wypalił. Nic to. Jakoś przeżyję. Albo i nie. Zgodnie z naszą nową taktyką

  • Jak struś.

    ......a ja sobie chorsza i chorsza jestem. Właśnie. A niby dlaczego nie? I kto bogatemu.......bla, bla, bla. I choćbym nie wiem co zrobiła i nawet choćb

  • Istnieją goście.....

    ....... oraz istnieją GOŚCIE. I z tymi ostatnimi mieliśmy do czynienia. Mieszana para polsko – hiszpańska. Ona wyjechała dawno temu po skończeniu

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/01/04 11:02:59
Zawsze trzeba mieć nadzieję, że jutro będzie lepiej.
-
bognna
2013/01/04 11:30:53
Ano trzeba, trzeba. Staram sie jak moge, ale czasami bywa ciezko.
-
2013/01/06 06:17:41
Bognna jest lekarstwo na wszystko:)))))...nie robić nic przez chwilę i oddychać świadomie, bez patrzenia na to co do tej pory udało Ci się dostrzec. Bez oczekiwania czy to będzie lepiej, czy gorzej...po prostu tak jest.

Pozdrawiam

Osho713
-
bognna
2013/01/06 21:23:58
Tak, znam dobrze i czasami stosuje. Pomoaga. Jednak pozwole sobie nie zgodzic sie z twierdzeniem, ze jest to "lekarstwo na wszystko".
-
2013/01/07 04:12:11
Dla mnie listopad/grudzień to najtrudniejsze m-ce w roku. W święta, a i długo po, zwyczajnie i regularnie je odchorowuję. Mimo intensywnego i pełnego determinacji zastanowienia, co mogłabym zrobić, żeby tak nie było, jak dotąd nic nie wymyśliłam. Przynajmniej nic skutecznego.
-
bognna
2013/01/07 09:45:29
No to rzeczywiscie przykre. Moze jakis sport, zmiana trybu zycia lub diety mogloby pomoc?
Sama nie wiem.

Albo powinnas dluzej spac?;)))
-
2013/01/07 09:59:56
polecam www.ikrs.blox.pl :)
-
2013/01/10 04:35:56
hehehe :-/ Ranne wstawanie to nie moje hobby, ale konieczność. Wcześnie wychodzę do pracy. "Budzę się" min. czytając blogi. Później, w ciągu dnia, nie bardzo mam kiedy, robiąc w komentarzach mnóstwo "literówek", ale tylko wtedy, gdy piję pierwszą kawę :)
-
bognna
2013/01/10 15:56:07
Domyslam sie, ze to jest koniecznosc, a nie jakis swoisty masochizm. Mimo wszystko: PODZIWIAM. Naprawde.